Napoje z PRL dzielą się na te bezalkoholowe i alkoholowe.

Do bezalkoholowych zalicza się:

Wodę sodową

W każdym domu, w czasach PRL piło się wodę sodową. Na widocznym miejscu stał syfon. Po wypiciu wody syfon się wymieniało. Pamiętam do dziś sklep p. Szlizingera przy ulicy Kamiennej na Pradze. Uwielbiałam ten biały sklepik pełen wielkich okrągłych lizaków, pachnącego pieczywa, mleka nalewanego z bańki i syfonów z wodą sodową. Z dzieciństwa pamiętam również oranżadę i nie tylko w butelkach, ale i w proszku. I ta chyba cieszyła się największym powodzeniem u dzieci. Wysypywało się na rękę odrobinę proszku, pozlizywało, a w ustach pieniły się przepyszne słodko-kwaśne bąbelki.

Na ulicach stały tzw. saturatory z wodą gazowaną, gdzie można było nabyć za grosze wodę czystą lub z sokiem. Nie było kubków jednorazowych, po wypiciu sprzedawca opłukiwał szklankę.

Czas na Coca- Colę

Początkowo władze PRL (Bierut, Gomółka) sprzeciwiali się konsumpcji tego napoju, uważając to za przejaw imperialistycznego stylu życia,  niegodnego polskiego obywatela, a przede wszystkim klasy robotniczej. Ówczesna władza często nadużywała tego argumentu, szczególnie wtedy, kiedy czuła się zagrożona. Natomiast my, ludzie młodzi, bardzo chcieliśmy poznać „zgniły zachód”, a przede wszystkim styl życia po drugiej stronie “żelaznej kurtyny”.

Mimo niesprzyjających uwarunkowań, Coca – Cola zaprezentowała się już 1957r. na Targach Poznańskich.

Coca -Colę – magiczny, upragniony, przez społeczeństwo socjalistyczne, napój (przejaw wyższego poziomu życia) można było nabyć tylko w Pewexie* za dolary lub bony dolarowe. Innym napojem, który ma również ciekawą historię pojawienia się w Polsce jest kawa (Kawa z czasów PRL).

Dekada dobrobytu

Jako, że nic nie jest dane na stałe, przyszła pora na dekadę dobrobytu (lata 70 ). Ta dekada to czasy Edwarda Gierka. Główne hasło towarzysza Gierka brzmiało „pomożecie”, lud odpowiadał „pomożemy”. I tak zaczęła się „modernizacja” Polski , czyli odejście od tej siermiężnej towarzysza Gomółki. Wprowadzono  elementy luksusu (towary z importu) i niebotycznie zadłużono Polskę. W roku 1971 podpisana została umowa  licencyjna na rozlewanie Coca – Coli.
COCA – COLA TO JEST TO – widniało hasło wymyślone przez Agnieszkę Osiecką.

W Browarze Warszawskim ruszyła jej produkcja. Koncern dostarczał beczki z proszkiem, który łączono z wodą
i przelewano do szklanych butelek. Początkowo butelki Coca -Coli dystrybuowano do delikatesów i sławetnego Supersamu.
Były one odpłatne lub na wymianę. W latach siedemdziesiątych uruchomiono następne rozlewnie miedzy innymi w Browarach Tyskich. Sprzedaż butelek Coca – Coli cieszyła się bardzo dużo popularnością, ale w Peweksie już można było nabyć ją  w puszkach i to był dopiero hit (reguła niedostępności).

Młodzi ludzie kolekcjonowali  puszki po wszystkich zachodnich napojach . Wchodzisz do pokoju przyjaciół, a tam na meblościance (wysoki połysk) stosy różnorodnych puszek po napojach nabytych w Pewexie albo przywiezionych z  zagranicy. Serce się ściskało z zazdrości.

Puszka z zachodnim napojem była bardzo pożądanym prezentem. Należy tu dodać, że w szarej polskiej rzeczywistości zachodnie opakowania mieniły się feerią barw. Niewiarygodne, a jednak prawdziwe. W Polsce dopiero w latach 90 wprowadzono produkcję puszek do napojów.

Alkohol w PRL

Głownie piło się wódkę. Ta elegancka, nabywana była w Pewexie, ta korkowana i zalewana lakiem – „siwucha”- w każdym sklepie monopolowym. W dekadzie po dobrobycie ( lata 80)  nagminnie pędziło się bimber. Wódka była tylko na kartki w ograniczonej ilości i nie zawsze dostępna.

Wino

Piło się z rzadka, głównie robione przemysłem domowym – „gąsior”, owoce, cukier i fermentacja. Można było kupić też węgierskie lub bułgarskie , ale to już była wystawność. Najbardziej popularne polskie wina to tzw. „ siara” – tanie, bardzo niezdrowe. Wina te miały potoczne nazwy, takie jak „Patykiem Pisane” lub „Czar Pegeru”.

Piwo

Cieszyło się też dużym powodzeniem, ale nie miało dobrej renomy. Na ulicach były ustawione pijalnie piwa, czyli tzw. budki, z których przez okienko sprzedawano kufle piwa.

Czasami otwierano pseudo piwiarnie, czyli lokal, do którego można było wejść. Taka najsłynniejsza warszawska piwiarnia znajdowała się przy ulicy Świętokrzyskiej i  zwano ją  „Zlew”.  Co ciekawe, w takich pijalniach, bufetowymi były zawsze kobiety. Określenie, „a to taki facio spod butki z piwem”, oddaje stosunek społeczeństwa do pijących piwo.

Czy w czasach PRL były luksusowe napoje?

Były szczególnie w tych domach, gdzie ktoś miał rodzinę za granicą lub pracował na placówce dyplomatycznej. Była też grupa „czerwonych pająków” , czyli wysoko postawionych działaczy partyjnych, która miała dostęp do towarów niedostępnych dla przeciętnego konsumenta czyli do tzw. sklepów za żółtymi firankami. Przeciętny obywatel musiał się zadowolić tym, co leżało na państwowych półkach sklepowych.  Partia (PZPR) decydowała, jaki towar jest dla klienta dobry, a jaki nie. Takie to były czasy.

*Pewex – sklep, w którym można było nabyć towary za dolary lub bony dolarowe.  Pewex-  w czasach PRL to synonim luksusu i zazdrości tych, którzy nie  mieli dolarów.

Przeczytaj też:

Herbata z czasów PRL

0
Share via
Copy link