Duża ilość wolnego czasu na pewno zachęca wszystkich do czytania różnego rodzaju kolorowych gazet i korzystania z przeróżnych odmian komunikatorów. I co tam można znaleźć. Na pewno plotki, dziwne porady, informacje o niesamowitych lekach i najskuteczniejszych metodach leczenia, różnego rodzaju spekulacje i oczywiście teorie spiskowe. Ale po kolei.

Wszyscy wiemy i nie raz się o tym przekonaliśmy, jak ogromną moc ma plotka.

Przypomina mi się żydowski dowcip:

„Mosze wszyscy mówią że twoja córka to nierządnica. Rebe, ale ja przecież nie mam córki. Nie szkodzi Mosze, ale wszyscy mówią”

Trudno z plotką walczyć, a dojście do prawdy jest prawie niemożliwe. Niestety wszyscy jesteśmy łasi na zaskakujące nas informacje. Niechętnie zastanawiamy się, czy w plotce jest choćby odrobina prawdy i czemu i komu ma służyć ta szokująca informacja. A co dopiero, gdy informacje poparte są nazwiskiem jakiegoś naukowca. Oczywiście nazwisko nam jest nieznane, ale co tam, jest naukowcem, jak napisali- ze znanego uniwersytetu. I już niemożliwe staje się możliwe. 

Wierzymy w to, co chcemy świadomie lub podświadomie wierzyć.

Ostatnio mój znajomy otrzymał od okulisty skierowanie na specjalistyczne badanie wzroku ponieważ zdaniem pani doktor wystąpiły niepokojące symptomy. Badanie miało wykazać, jak duże są zmiany i czy wymagają dodatkowych zabiegów specjalistycznych.

Po wyjściu od lekarza znajomy skierował się nie na badanie, a do optyczki sprzedającej okulary. Optyczka poinformowała go, że nic groźnego nie widzi. Komu uwierzył?  Oczywiście osobie, która przekazała mu dobrą wiadomość. Na szczęście „poszedł po rozum do głowy” i zrobił badania.

Naśladownictwo

Kupujemy różnego rodzaju suplementy: bo będziemy zdrowsi, piękniejsi i dłużej żyć. Jaka to miła perspektywa i może warto też skorzystać z okazji (zawsze jest to okazja), bo już ktoś to stosuje i jest zdrowy, piękny i szczęśliwy. W psychologii zjawisko to nazywa się naśladownictwo i wykorzystywane jest między innymi przy reklamach- z bardzo dobrym skutkiem.

Jak wykorzystywana jest wiara w autorytet?

Oczywiście bardzo dobrze, że są autorytety, ale też powinniśmy do nich podchodzić chociażby z malutkim dystansem. Historia nie raz pokazała, że i autorytet można przekupić. Słynna sprawa z cukrem. Przed II Wojną Światową wiedziano już, że cukier jest szkodliwy (lepiej zastąpić go miodem lub stewią). Wielkie cukrownie kupiły od „autorytetu”  opinię pozytywną. Później powstawały różnego rodzaju hasła reklamowe takie jak chociażby Melchiora Wańkowicza „Cukier krzepi”.

Mózg nie lubi się męczyć

Zawsze jest w nas jakaś chęć wiary w różnego rodzaju plotki, teorie spiskowe – choć nie zdajemy sobie sprawy, skąd się to bierze. Może jest to też lenistwo umysłowe ( mózg nie lubi się przemęczać). Mamy podaną informację a teraz wymagają od nas abyśmy ją weryfikowali, ale po co się trudzić?

Myślę, że teraz kiedy mamy więcej czasu, stać nas na głębsze zastanawianie się nad prawdziwością przekazywanych informacji i chwile refleksji.
Na rynku jest kilka pozycji wydawniczych na temat manipulowania ludźmi. Warto przeczytać.

Nie dajmy się manipulować i podporządkować  hasłu jednego z polityków i propagandzistów „głupi naród wszystko kupi”

0