Zostałam  w domu i skupiam myśli nad obecną sytuacją w Polsce i na świecie.

To, co dzieje się dzisiaj, nazywam III Wojną Światową. Tym razem wrogiem nie jest człowiek, a wróg podstępny, bo niewidzialny gołym okiem COVID – 19. Nie słychać strzałów, jak w poprzednich wojnach, ale słychać strach. Ludzkość na całym świecie przeciwko niemu zwarła szeregi.

Swoją drogą nic tak nie łączy, jak wspólny wróg – przynajmniej na czas wojny. I tak, jak to na wszystkich wojnach bywa, są zarówno bohaterowie, jak i szmalcownicy, złodzieje – tym razem nie na dziadka, ale na koronawirusa oraz pozostała ludność, która w mniejszym lub większym stopniu się boi – o życie swoich bliskich i oczywiście o swoje. Obawia się nieznanego, lęka o przyszłości.

W Internecie co rusz pojawiają się memy, żeby nie zwariować

żeby się trochę pośmiać, ale w pewnym momencie niewiele nas śmieszy i zaczynamy się zastanawiać, jakie będzie jutro. Czy koronawirus mnie trafi albo kogoś z najbliższych mi osób. Słyszałam „relację na żywo” z Hiszpanii. Polak mieszkający od 20 lat w Barcelonie, z objawami COVID -19, nie mógł  dostać się do szpitala, ponieważ przyjmowani byli tylko Hiszpanie i to do 30 roku życia. Nie wiem, ile jest w tym prawdy – podejrzewam, że dużo.

Czy życie po pandemii (jeszcze nie wiadomo, kiedy będzie po) będzie takie samo, jak sprzed?

Nie jestem osobą religijną, ale jestem pewna, że „ziemia” się zbuntowała, że już za dużo napsuliśmy w pogoni za forsą. Po pandemii do jakich czasów wrócimy? Czy do recesji na ogromną skalę? Czy dane nam będzie skorzystać z zewnętrznej pomocy finansowej? Ile lat nam zajmie odbudowywanie gospodarki? Co z bezrobociem etc, etc.?
Kto jest winien temu, że we Włoszech, Hiszpanii i jeszcze w paru innych krajach, są dziesiątkowani ludzie?
Czy to niefrasobliwość mieszkańców, władzy, a może jedno i drugie?

Mam nadzieję, że laboratoria wkrótce znajdą szczepionkę na podstępnego, niewidocznego gołym okiem, wroga

Mam nadzieję, niedługo wyjdziemy na ulicę i spotkamy się z przyjaciółmi w domach, kawiarniach, na bulwarach, czy w parkach. Ja marzę o spotkaniu na tarasie z przyjaciółmi i o wspólnym śpiewaniu przy akompaniamencie Jasia. Zaśpiewamy wszystkie piosenki i pieśni (nawet fałszując). Zatańczymy tango argentyńskie, odwiedzimy teatry i kina i będziemy cieszyć się każdym dniem, bo ocaleliśmy.

Dla umilenia sobie czasu zapraszam na czas z dobrą książką i dobrą herbatą. Zobacz jak cudowne właściwości mają herbaty.

PS. Pocieszające jest to, że na świecie było kilka pandemii, które dziesiątkowały ludzkość, a jednak przetrwaliśmy…

 


0